2012: stare wyzwania, nowe nadzieje
Nadszedł nowy rok. A z nim zmiany.
Od dziś obowiązuje nowa dyrektywa unijna nakładająca na przewoźników lotniczych startujących lub lądujących w UE opłaty związane z europejskim systemem handlu emisjami gazów cieplarnianych. W skrócie znaczy to tyle, że podrożeją bilety lotnicze, gdyż pasażerowie będą musieli pokryć koszty poniesione przez linie związane z wykupieniem praw do emisji CO2. Zgodnie z wchodzącymi w życie zasadami, operatorzy lotniczy obsługujący loty z i do UE są zobowiązane do kupna w 2012 r. na unijnym rynku ok. 15 proc. pozwoleń na emisję dwutlenku węgla. Pozostałą część dostaną za darmo. Szacuje się, że zmiany będą rzędu 2-12 euro za przelot.
Sama zapowiedź wywołała wściekłość właścicieli linii lotniczych. Część z nich postanowiła wykorzystać możliwości zablokowania dyrektywy na drodze sądowej. Amerykańskie linie szukały sprawiedliwości w sądach brytyjskich, Algierczycy we francuskich. Sąd w Londynie skierował jednak sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS), gdyż kwestia dotyczy prawa całej Wspólnoty.
Sąd w Luksemburgu odrzucił zarzuty jakoby unijne prawo łamało postanowienia Konwencji Chicagowskiej zabraniającej jednostronnego nakładania podatków lotniczych, argumentując, że Konwencja nie dotyczy UE, która nie jest sygnatariuszem porozumienia. ETS stwierdził, że nakaz posiadania uprawnień na emisję dwutlenku węgla nie narusza „zasady suwerenności państw trzecich”. W orzeczeniu wyjaśniono, że „statki powietrzne znajdują się fizycznie na terytorium jednego z państw członkowskich UE i podlegają zatem z tego tytułu pełnej jurysdykcji Unii”. Również samoloty, które jedynie przelatują przez Unię Europejską muszą wykupić odpowiednie certyfikaty (wyrok C-366/10). Europejski Trybunał Sprawiedliwości przychylił się zatem zaleceniom prokurator generalnej Juliane Kokott z początku października.
Przeciwko wyrokowi protestują Amerykanie, którzy straszyli krokami odwetowymi. Mają poparcie Izby Reprezentantów i Senatu. Międzynarodowa Agencja Lotnictwa Cywilnego (ICAO) podkreśla, że jednostronne działania Unii oddalają nas od globalnego porozumienia w sprawie podatku lotniczego. Chiny podkreślają, że dyrektywa stanowi pogwałcenie Protokołu z Kioto, gdyż nie różnicuje przewoźników z poszczególnych krajów (bogatych i biednych) oraz ich celów emisyjnych.
ETS już po raz kolejny udowodnił, że jest sądem bardzo aktywnym i nie boi się podejmować kontrowersyjnych decyzji. Tym razem wsparł zdecydowanie pozycję Brukseli odnośnie polityki klimatycznej. I dobrze. Dzięki sędziom z Luksemburga Europa pokazała, że może narzucać lepsze standardy i dawać przykład reszcie mimo sprzeciwów i pogróżek potęg gospodarczych.
Trzeba podkreślić, że dyrektywa jest dzieckiem komisarz Connie Hedegaard, która walczyła o jej utrzymanie do samego końca. Tu wypada wspomnieć o kolejnej zmianie, która nastąpiła w dniu dzisiejszym. Warszawa przekazała prezydencję w Unii Europejskiej Kopenhadze. Od dziś przez najbliższe 6 miesięcy to Duńczycy będą nadawali ton całej Unii. Wiadomo, że sprawy środowiska naturalnego i kwestie zmian klimatu są dla nich kluczowe. Dania ma szansę dodać unijnej polityce klimatycznej nowej energii i determinacji. Już dziś musi zacząć walkę o to, by Platformę Durbańską wypełnić w 2012 r. jak najlepszą treścią.
About the author
Milosz Hodun
- Doktorant (prawo konstytucyjne, Uniwersytet w Reykjaviku), - (niestrudzony) aktywista i społecznik, - miłośnik uczenia o środowisku z zastosowaniem metod edukacji pozaformalnej. Dowiedz się więcej o Projekcie Zaadoptuj Negocjatora

